Mazurskie drogi
03.01.2010
Wychodząc z mazurskiego domu, w którym spędziliśmy ostatni tydzień starego już roku, widziałam tylko szumiący las i uginające się od śniegu sosnowe gałęzie. I za każdym razem uśmiechałam się w duszy, nie mogąc uwierzyć, jak naprawdę się tu znaleźliśmy.
A historia zaczęła się w czerwcu, kiedy rodzice z przyjaciółmi pojechali na Mazury. Przypadkowo wybrane miejsce i czas, skręt w lewo zamiast w prawo na jedynym rozjeździe we wsi, odrobina magii i możesz znaleźć coś lub kogoś, kogo w ogóle się nie spodziewasz. Uznając, że pomylili drogę, postanowili zapytać o pensjonat kobietę, która akurat była przed domem… Na początku się nie poznały, żeby już po chwili piszczeć i krzyczeć z radości… Tak oto mama i Hania odnalazły koleżankę z podwórka! To, co działo się później zasługuje na grubą książkę, a nie post na blogu. Tak czy inaczej marzyłam od września, żeby tam pojechać. Udało się.
Moje marzenie o zimie na Mazurach spełniło się. Tak po prostu. Życzę i Wam, aby w Nowym Roku spełniały się marzenia i żebyście znaleźli czas, aby zjechać z głównej drogi, chociaż na chwilę.






04.01.2010, 09:41
Zawsze dobrze mieć marzenia,
ale te które się spełniają ,
to dopiero jest MARZENIE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
06.01.2010, 10:05
I znów tak przyjemnie u Ciebie, a co do spotkania… Takie chwile cieszą najbardziej. Ja juz dawno postanowiłam, a raczej tak mnie nauczono, ze w życiu trzeba bardziej cieszyć się z tych “maleństw” niż z tych ogromnych i drogich prezentów losu
buziaki w tym nowym roku
19.01.2010, 02:07
A ja tu jestem pierwszy raz i… ciesze się, bo od razu takie cudowne spotkanie po latach… I w ogóle cudnie tu u Ciebie… Klimatycznie i… swojsko jednocześnie. Takie klimaty ja lubię.
Pozdrawiam serdecznie:)
P.S. Kiedy uczyłam się w Poznaniu myślałam, że Sołacz to najpiękniejsze miejsce do zamieszkania…
20.03.2010, 13:18
Beautiful Winter images! Love these!
Thanks for sharing!
xCharlotta