Blog Fiorello
Sklep fiorello.pl

Ceramika z Toskanii

16.07.2009

Dziś trochę o ceramice. Toskania przepełniona jest sklepikami z ceramiką, tak piękną, że trudno się zdecydować, co kupić. Dlatego też zaglądałam do bardzo wielu miejsc, w których zawsze znajdowałam coś nowego. Zgodnie z koleżanką stwierdziłyśmy, że największy jej wybór jest w San Gimignano, więc jeśli chcecie kupić sobie coś ładnego, warto zrobić to właśnie tam. Co ciekawe, również ceny są jakby odrobinkę niższe. Ja polowałam na numerek na dom. W końcu udało mi się kupić i teraz za każdym razem, kiedy wracam do domu spoglądam na niego i uśmiecham się do siebie na samo wspomnienie wspaniałych wakacji.

Ale ceramika, to nie tylko talerze czy kubki, to również informacje, pamiątki, figurki religijne, o tak wyszukanych wzorach i barwach, że trudno przejść obok nie zwracając uwagi.

Małe, średniowieczne, włoskie miasteczka przycupnięte na porośniętych winoroślą wzgórzach są same w sobie wielką atrakcją i jeszcze większą uciechą dla oka. Gdy na nie patrzę, myślę sobie zawsze, że tak naprawdę nie muszę zwiedzać zabytków, stać za biletem do muzeum, wystarczy mi kawałek ławeczki lub murka, żeby po prostu patrzeć przed siebie na stare mury, okno z okiennicami i wszędobylskimi pelargoniami. Czy zatem życie starszych Pań plotkujących przed domem nie jest urocze? A gdy już się napatrzysz i zejdziesz z głównej uliczki uciekając tym samym innym turystom, poczujesz jak gotuje się pyszny sos, kobiety wieszają pranie a sprzedawca ze sklepu mięsnego śpiewa o miłości, znajdziesz na każdym kroku drobiazgi, które cię zachwycą. Ja odkrywałam je przeciskając się do najodleglejszych zakątków, a Tomek zawsze się śmiał, że może nas w końcu zaproszą gdzieś do domu na obiad. Lubię odkrywać – tak, jak na zdjęciu powyżej dom Mileny – wyobrażam sobie wtedy właścicielkę o długich ciemnych włosach śmigającą w butach na obcasach na swojej czerwonej Vespie. Takie historyjki siedzą w mojej głowie od zawsze, wystarczy zwykły detal, aby stworzyć całą historię.

Ogromną niespodzianką była też ściana w Sienie wyłożona kafelkami o fantastycznych wzorach. Nie było tam ani jednego, który by się powtórzył. Każdy kafelek był czyimś pomysłem, wizją, niektóre były zapisane, inne miały kolorowe wzorki, oryginalne faktury. Niesamowite, że wyjście z parkingu może być ciekawsze od galerii!

A na koniec warto zawsze usiąść na małą przekąskę i kieliszek czerwonego wina i patrząc na nieskończenie piękny widok, poczuć się choć na chwilę, jak u siebie.


Komentarze: 4 do “Ceramika z Toskanii”

  1. Mirelka
    17.07.2009, 09:25

    Ja równiez uwielbiam detale, a te ręcznie wykonane szczególnie. Dajesz kawałek klimatu, a z tych opowiadań bije taki wakacyjny spokój. Ciepełko.
    Ja już jutro wyjeżdżam i mam nadzieję spędzić równie cudowne wakacje, choć w kraju :)
    Pozdrawiam


  2. peggy sue
    06.09.2010, 10:40

    Uwielbiam takie klimaty i wszelkiego rodzaju barwną ceramikę :) Czy mogłabym prosić o informację jak prezentują się ceny takich wyrobów? Wktótce wyjeżdzam wlasnie do Toskanii i bede takze w miejscowosci San Gimignano.


  3. Ania
    06.09.2010, 20:59

    Peggy Sue,

    Ale Ci zazdroszczę wyprawy! I to jeszcze jesienią, kiedy nadal jest ciepło, ale wzgórza wczesnym rankiem otulone są mgiełką.
    W San Gimignano jest naprawdę ogromny wybór porcelany. Polecam nie szukać w zakątkach i mniejszych uliczkach z nadzieją trafienia na niższe ceny. Mi wydały się najbardziej przyzwoite właśnie na głównej ulicy miasteczka – nawet w porównaniu do innych miast. Chociaż wszystko pewnie zależy od szczęścia:-)
    Ceramika ma najróżniejsze wzory i kształty. Znajdziesz tam i kieliszki do jajek i wielkie blaty stołów. Najdrobniejsze rzeczy to kwestia do 10 Euro, ale pamiętam, że były też np. dzbanuszki, które sprzedawane były za bardzo wygórowane kwoty. Teraz nie pamiętam dokładnie za ile. Przekonasz się na miejscu. Najśmieszniejsze jest to, że w końcu i tak nie wiadomo, co wybrać. Wszystko wydaje się śliczne. Ja najbardziej lubię numerki z ceramiki, które zawiesiłam na domu. Gdy wracam do domu nawet w najbardziej ponury dzień, spoglądam na nie i uśmiecham się na wspomnienie wakacji. (Numerki przetrwały bez problemu 30 stopniowe mrozy!)

    Udanego wyjazdu!
    Może podeślesz kilka zdjęć z San Gimignano i pochwalisz się tym, co kupiłaś?
    Pozdrowienia,
    Ania


  4. peggy sue
    07.09.2010, 08:29

    Aniu,
    Dzieki za wyczerpującą wypowiedź :) Wyjeżdzam za 1,5 tygodnia i już nie mogę się doczekać zarówno toskańskich widoków jak i buszowania po sklepach z ceramicznymi cackami. San Gimignano, Siena, Florencja, Bolonia czeka :)
    Po powrocie na pewno podziele się zdjęciami łupów :) Już wpadły mi w oko naczynia w barwne paski – pasowałby do tych które już stoją w mojej witrynie :)
    Pozdrawiam
    Peggy


Skomentuj


Spam Protection by WP-SpamFree Plugin