Blog Fiorello
Sklep fiorello.pl

Smaki dzieciństwa

25.06.2008

Nie pamiętam już, kiedy tak naprawdę pokochałam gotowanie i pieczenie. Czy było to u babci Stefy w kuchni, kiedy jako 4 letnia dziewczynka patrzyłam, jak mama gotuje zupę, czy jak pomagałam babci Danusi piec ciasteczka? Wiem tylko, że wszyscy pozwalali mi zawsze “przeszkadzać” w kuchni. Mama stawiała na kuchence garnek, w którym gotowała, a obok, na niezapalonym gazie stał mniejszy garnuszek, do którego mogłam wlać wodę, wsypać przyprawy i mieszać, mieszać w nieskończoność łyżką. Pamiętam też, jak dziadek przynosił pełne siatki agrestu i porzeczek a my z babcią przygotowywałyśmy te kolorowe góry pyszności, które później babcia zamykała w słoikach, przemycała w ciastach i kompotach. Tych wspomnień jest tak dużo, że można by napisać książkę, dlatego kolejne, inspirowane smakami dzieciństwa historie pojawią się przy okazji następnych, kulinarnych wpisów.

Teraz najwiekszą przyjemność sprawia mi pieczenie, na słodko i na słono, na co dzień i od święta. Uwielbiam wyrabianie ciasta, mieszanie składników, cierpliwe czekanie, aż ładnie wyrośnie. Nigdy nie mogę się też powstrzymać, żeby kuknąć przez szybkę piekarnika i zobaczyć jak bąbluje sok z owoców i jak pulchnieje ciasto. A już w szczególności kocham zapach, jaki roznosi się po domu, kiedy ciasto jest w piecu. Wyobrażam sobie jego wędrówkę, jak przechodzi z pokoju do pokoju, snuje się korytarzem i wdziera w najmniejsze zakamarki. Hmm … przypomniała mi się właśnie jedyna lekcja fizyki ze szkoly podstawowej, która mi się podobała … omawialiśmy zasadę dyfuzji, którą obrazował rysunek wędrującego zapachu. Jako, że ten temat na późniejszych zajęciach nigdy się już nie pojawił, trudno się dziwić, że przedmiot już mnie nie zainteresował.

A skoro o pieczeniu mowa, muszę wam opowiedzieć najświeższą historię. Od czasu do czasu lubię słodkie śniadania. Uwielbiam włoskie cornetti popijane latte macchiato. wszelkie maślane bułeczki z rodzynkami, posypane cukrem, z dodatkiem dżemu lub rozpływającej się w ustach czekolady. Niestety na próżno szukać ich w osiedlowym sklepiku. Dlatego postanowiłam piec je sama. Trzeba było tylko znaleźć przepis, których w internecie, poradnikach, książkach kucharskich jest cała masa. A jednak to nie takie proste. Dla mnie pieczenie to moment magiczny, któremu oddaję całe serce i czas. Nigdy się nie spieszę, dlatego interesują mnie tylko te przepisy, którym ktoś również poświęcił sporo uwagi i zaangażowania. Jeśli od razu tego nie wyczuję, znaczy że nie należy tracić na niego czasu.

Jednak pewnego dnia trafiłam na blog Elizy i wpadłam jak śliwka w kompot. Wciągnął mnie, jak najbardziej interesująca książka, oglądając zdjęcia wypieków, czułam smak chleba i bułeczek. I to był właśnie ten magiczny moment. Każdy znaleziony tam przepis jest wart wypróbowania. Ucieszyły mnie zwłaszcza chleby, pasja autorki, bo chęć ich upieczenia cały czas chodzi mi po głowie. Ale powolutku, na razie zaczyn stoi w ciepłym miejscu i czeka na swoją kolej, czyli na dzisiejsze popołudnie. Żeby więc umilić sobie czas oczekiwania, wypróbowałam wczoraj przepis na Fińskie bułeczki z cynamonem (Elizo, napisałaś, że w Finlandii każda gospodyni trochę nagina ten oryginalny przepis na swoje potrzeby. Ja też to zrobiłam. Nie miałam kardamonu, a był już późny wieczór, więc bułeczki są tylko na bazie cynamonu. Przepyszne). Cały dom pachniał bułeczkami i cynamonem. Nie mogliśmy się powstrzymać, więc skusiliśmy się na nie jeszcze w nocy, kiedy były cieplutkie. I już w piżamie, smarując je masełkiem przypomniała mi się smutna mina pana, od którego kilka godzin wcześniej kupowałam truskawki, kiedy oświadczył mi, że w tym tygodniu prawdopodobnie u niego na polu skończy się sezon. Zmiksowałam więc szybko kilka słodkich truskaweczek i zamiast dżemu posmarowaliśmy bułeczki słodkim musem truskawkowym. Zasypiałam szczęśliwa, otulona słodkim zapachem cynamonu.

A dziś w biurze wszyscy mieliśmy to wymarzone, słodkie śniadanie!

Jeśli Wam również pieczenie sprawia dużo przyjemności, obiecuję, że będą pojawiać się tutaj różne smakołyki. Polecam Wam również odwiedzenie bloga Elizy i życzę odrobiny zapomnienia podczas czytania jej kulinarnych inspiracji: White Plate, Pracownia Wypieków


Komentarze: 2 do “Smaki dzieciństwa”

  1. puchatek
    25.06.2008, 10:55

    przyznaję, że bułeczki był dzisiaj wyśmienite :)

    A co planujemy na następne dni? …


  2. Rafał
    25.06.2008, 11:56

    Dziękujemy Pani Ani za wspaniałe bułeczki. Z dodatkiem morelowego dżemu po prostu FANTAZJA.


Skomentuj


Spam Protection by WP-SpamFree Plugin